Paryż

To miasto kojarzy się wszystkim z romantycznym wyjazdem dla zakochanych.
Ja poleciałam do stolicy Francji sama do rodziny. Zapakowana niespełna 18 letnia dziewczyna, nieświadoma, troszkę wystraszona i nieznająca francuskiego, wsiadłam do samolotu i wystartowałam. W samolocie dosiadła się do mnie dziewczyna, która leciała już po raz n-ty i chyba musiała widzieć moją lekko przerażoną minę, bo zaczęła mi opowiadać
o tym, jak fajnie się lata. Podróż minęła nam na rozmowie tak szybko, że nawet nie wiedziałam kiedy wylądowałam 1400 kilometrów od domu.



W trakcie pobytu u rodziny czas spędzałam nie tylko na przesiadywaniu przy stole i opowieściach, ale również udało mi się zwiedzić kilka fajnych miejsc.

Najważniejszym punktem oczywiście była wieża Eiffla ("magician on iron"), bo jak można by było nie zobaczyć symbolu Francji. Gdy stoi się pod wieżą, jej 300 metrowa wysokość poraża. Po pokonaniu 674 stopni znalazłam się na drugiej platformie, z której mogłam podziwiać całe miasto. Niestety przez mgłę, która unosiła się  nad Paryżem widoki były "niewyraźne" i nie można było wejść na sam szczyt wieży. Ale i tak wrażenie super, myślę, że to obowiązkowy punkt programu zwiedzania Paryża. Ciekawostką jest to, że podczas silnego wiatru konstrukcja może przechylać się na boki nawet do 7cm, natomiast podczas upałów wysokość wieży zwiększa się od kilku do 18 cm.




Luwr -  jedno z najbardziej znanych i największych muzeów w Europie, o ile nie na świecie. Znakiem rozpoznawczym jest szklana piramida, której nowoczesność bardzo kontrastuje z budynkiem samego muzeum. Ogromny piękny budynek z niezliczoną ilością dzieł sztuki trzeba by zwiedzać przez około 100 dni, aby obejrzeć każdy eksponat chociaż przez 30 sekund, mnie wystarczyło jakieś pół dnia. Najważniejszym i najbardziej znanym dziełem jest oczywiście Mona Lisa, chyba każdy kojarzy ten obraz właśnie z tym muzeum. Wtedy - aż wstyd się przyznać - Luwr nie zrobił na mnie wrażenia WOW!, być może byłam za młoda na  jego zwiedzanie, a ogrom tych dzieł mnie po prostu znudził. Myślę, że teraz po latach bardziej bym się zachwyciła tym miejscem.



Katedrę Notre-Dame widziałam tylko z zewnątrz, bo nie miałam już czasu żeby wchodzić do środka.



Bazylika Sacré-Cœur - położona na wzgórzu w dzielnicy artystów Montmartre, ta piękna biała budowla jest kolejną wizytówką Paryża. Żeby się tutaj dostać trzeba pokonać wzgórze, ale gdy już je pokonamy znajdziemy się w najwyżej położonym miejscu miasta, stamtąd możemy podziwiać panoramę nawet w promieniu 40 kilometrów. 


W niedzielne popołudnie rodzina zabrała mnie na spacer Polami Elizejskimi "trochę jak częstochowskie Aleje Najświętszej Marii Panny"-pomyślałam. Ale szybko okazało się, że bardzo się pomyliłam. Przede wszystkim są o wiele dłuższe, bo mają
aż 1910 metrów, no a na ich końcu stoi on - Łuk Triumfalny. Został on zbudowany dla uczczenia tych, którzy walczyli i polegli za Francję w czasie wojen. Do dnia dzisiejszego jest, obok wieży Eiffla, symbolem tego kraju. 


Teraz po 10 latach wiem, że chciałabym tam wrócić, żeby zobaczyć wszystko jeszcze raz.
Ale tym razem będzie to na pewno romantyczny wyjazd we dwoje :)


Komentarze